Nóż fajnie spasowany, bez bladeplay, widać że jest to ręczna robota - robi naprawdę solidne wrażenie. Wyjęty z folii (tak, nie ma pudełka!) jest tępy jak nieszczęście i wymaga naostrzenia, aczkolwiek oddając uczciwość - spokojnie można uzyskać ostrość żyletki, tak więc wspomniana twardość 56 nie wydaje się przesadzona - to poziom twardości Victorinoxa, z tą różnicą że Vicek przychodzi już ostry jak żyletka :) W moim egzemplarzu plastikowa (celidor?) rękojeść była już z lekka podrapana - ewidentnie w transporcie. Blokada ostrza trzyma bardzo solidnie. Do tego stopnia solidnie, że ani moja żona, ani dziecko nie są w stanie go odblokować, co warto mieć na uwadze, aczkolwiek ja uznaje za plus ;-) Podsumowując: Kawał solidnie wykonanego żelastwa, które wymagało od użytkownika trochę 'dopieszczenia' (naostrzesnie, naoliwienie, przepolerowanie rękojeści), ale daje sporo frajdy podczas użytkowania :) Mała uwaga na koniec - jest to nóż, który wyjęty na ulicy potrafi wywoływać u mijanych ludzi negatywne emocje i trzeba mieć to na uwadze!